Marek Jagielski sezon 201310 lat temu awansował z opolską Gwardią do ekstraklasy jako zawodnik, teraz prowadzi ją w tym samym kierunku jako trener. Marek Jagielski na laurach osiadać jednak nie zamierza.

Przede wszystkim chce uniknąć błędów tej drużyny, która wówczas - według niego - nie była przygotowana na taki sukces. - To były zupełnie inne czasy, inne drużyny. My wtedy awansowaliśmy do elity bardzo spontanicznie. To była nasza wola, tzn. zawodników i trenera, ale nie było za bardzo zaplecza finansowo-organizacyjnego. Powstał jednak zespół, który sportowo na to zasłużył - wspomina i jednocześnie podkreśla, że miało to tragiczne skutki.

Opolanie w elicie grali bowiem bardzo słabo, wygrywali z rzadka i po jednym sezonie spadli do I ligi. Niewiele brakowało, a zespół przestałby wówczas istnieć. - Ten awans wtedy i ta chęć teraz to dwie zupełnie różne sprawy. Teraz wszystko opiera się na solidnych podstawach - zaznacza szkoleniowiec gwardzistów. W klubie wyciągnięto wnioski z wydarzeń sprzed dekady i teraz taka sytuacja nie może się powtórzyć. - Wtedy nie dość, że się nie wzmocniliśmy, to jeszcze się osłabiliśmy, teraz nie wolno tego zrobić. Mamy rozeznanie na przykładzie innych zespołów, które awansowały wcześniej. Widać, że te, które się nie wzmacniają, od razu mają problemy. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że wygrać I ligę to jedno, ale Superliga to już zupełnie inne rozgrywki - wyjaśnia Jagielski i podkreśla, że w kadrze potrzebnych jest jeszcze kilku doświadczonych zawodników, którzy mają za sobą występy w elicie. - Może i umiejętności nie mają dużo wyższych, ale mają to coś, co daje im pewność siebie i w trudnych momentach pozwala przechylić losy pojedynku na swoją korzyść - tłumaczy i precyzuje, że najlepiej byłoby dokooptować do kadry zespołu trzech doświadczonych i dwóch młodych szczypiornistów.

Miło nam poinformować, że nie tylko w Opolu rozgrywany jest tradycyjny turniej imienia Jerzego Klempela. 12 grudnia 2012 roku w Publicznej Szkole Podstawowej w Międzylesiu został zorganizowany I Turniej Piłki Ręcznej im. Jerzego Klempela o Puchar Burmistrza Gminy Skąpe - Zbigniewa Woch. W imprezie udział wzięło 5 ekip. Międzylesie okazuje się być bardzo ważną miejscowością na szlaku piłki ręcznej. W tej wiosce urodził się najwybitniejszy polski zawodnik piłki ręcznej - Jerzy Klempel. Szczypiornista 224 razy występował w reprezentacji Polski. Dwukrotnie zdobył brązowy medal: na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu w 1976 roku oraz na Mistrzostwach Świata w 1982 roku w RFN. Był królem strzelców na Mistrzostwach Świata w Danii w 1978 roku - 47 bramek, i na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku - 44 bramki. Przypomnijmy, że sportową karierę rozpoczynał pod trenerskim okiem Edwarda Hyli w opolskiej Gwardii. Rodzice mieszkali w Opolu.

Jerzy Klempel d

Kolejna szkoła podstawowa, tym razem spoza Opola nada imię Jerzego Klempela jako swojego patrona.  23 kwietnia 2013 r. - nastąpi także uroczyste nadanie imienia Jerzego Klempela sali sportowej w Międzylesiu.

W 2012 roku w wyniku wypadku (zawał w czasie jazdy samochodem) odszedł wieloletni bramkarz opolskiej Gwarii Krzysztof Łotocki. Miał 42 lata. Wprawdzie ostatnio już nie grał ale żywo interesował się sprawami kochanego klubu. Jego cześć uczczono w czasie meczu ligowego sezonu 2012-13 symboliczną minutą ciszy.

W opolskim klubie bronił praktycznie przez całą swoją przygodę z piłką ręczną, od najmłodszych lat aż do zakończenia gry, z krótkimi przerwami na występy w ASPR Zawadzkie i chwilowy rozbrat ze sportem. Był także golkiperem młodzieżowej reprezentacji Polski.

- Był ostoją w bramce, typ bramkarza, który myślał podczas gry i miał ogromne wyczucie. Często odgadywał sposób gry i rzutu danego zawodnika, a potem ten już nie mógł go w żaden sposób zaskoczyć - wspominał "Łoska", bo taki boiskowy przydomek nosił zawodnik wieloletni trener szczypiornistów Gwardii Antoni Przybecki. Miał zaledwie 42 lata, pozostawił żonę i trójkę dzieci. - To był nieszczęśliwy zbieg okoliczności, Krzysiek dostał zawału siedząc za kierownicą - opowiadał Przybecki. - To nieprawda, że więcej nie stanie już na bramce. W niebie na pewno jest dużo boisk, także do piłki ręcznej i tam będzie bronił. A wy trenujcie, abyście mogli strzelić mu jeszcze kiedyś gola - mówił podczas pogrzebu szczypiornisty ksiądz Erwin Mateja proboszcz parafii św. Michała w Opolu - Półwsi.

 Krzysztof Lotocki

Wykorzystano tekst z opole.gazeta.pl